Buntownik, czy orędownik wolności?

“…sam bunt nie jest wolnością, bo jest reakcją, a reakcja ta ustanawia swój schemat, który człowieka zniewala. Człowiekowi wydaje się, że to coś nowego. Tymczasem wcale tak nie jest. To tylko coś starego w odmiennej formie. Każda społeczna lub polityczna rewolta powróci w końcu do starej, dobrej ,,mieszczańskiej” mentalności.

Wolność zjawia się tylko wtedy, gdy człowiek widzi i działa, lecz nigdy w wyniku rewolucji. Widzieć to działać, a działanie takie jest natychmiastowe, podobne do działania w obliczu niebezpieczeństwa. Nie ma wtedy miejsca na zastanawianie się, dyskusję, czy wahanie. Niebezpieczeństwo zmusza do czynu i dlatego ,,widzieć” znaczy ,,działać” i ,,być wolnym”.

Wolność jest stanem umysłu. Nie wolność od czegoś, lecz poczucie wolności. Wolność powątpiewania i kwestionowania wszystkiego. Wolność jest tak intensywna, aktywna i żywa, bo odrzuca wszelką postać zależności, niewolnictwa, konformizmu i stronniczości. Taka wolność oznacza, że się jest zupełnie samym.

Czy umysł wychowany w kulturze tak bardzo uzależniającej od środowiska i jego tendencji może w ogóle znaleźć wolność, która oznacza zupełną samotność, która nie zna przywództwa, tradycji, ani autorytetu?…” – Jiddu Krishnamurti “Wolność od znanego”

Zadajmy więc sobie może, przyjacielu i my kilka pytań w tym kontekście, w związku z omawianą tu metarebelią…? 🙂

Czy możemy mówić o buncie, który nie jest społeczną, czy polityczną reakcją zbiorową, przejawiającą się w danej jednostce społecznej, ale jest świadomym, indywidualnym aktem proaktywności jednostki ludzkiej?

Czy tak, jak wolność, może być rozumiana nie – jako wolność od czegoś zewnętrznego, ale świadome odczuwanie naturalnego stanu wewnętrznej wolności; tak bunt może być rozumiany, nie – jako przeciwstawienie się czemuś zewnętrznemu, ale świadome odczuwanie stanu naturalnej wewnętrznej odporności?

Czy zatem możemy przyjąć, że tak rozumiany bunt dla wolności, nie jest już samym buntem, ale integralną częścią zjawiska wolności – jej przejawem?! 🙂

Wróćmy jeszcze do tej grafiki…

Oto niektóre z Waszych interpretacji tego, co ona przedstawia: “byk”, “lew”, “pawian”, “kopulacja”, “źródło”, “graal”, “głowa osy lub obcego”, “lot motyla”…

Autor tej grafiki zatytułował ją: “Kaczka Mandarynka”…

Ja tu widzę barwną postać motyla, uwięzioną w zapętlonym umyśle przerośniętej gąsienicy… 🙂

A Ty, co widzisz tym razem w grafice nagłówkowej…? 🙂

poznaj siebie, bądź sobą, rób swoje

metabeal

Komentuj, wnioskuj, proponuj a przede wszystkim pytaj! To pytania oświecają, nie odpowiedzi! Jest tylko jedno idiotyczne pytanie - nie zadane! :)